Wagi najazdowe a wpadka firmy

Wagi najazdowe a wpadka firmy

Ostatnio w naszej firmie zaliczyliśmy wpadkę i to sporą. Złapali nas na kontroli inspekcji drogowej. W końcu to była nasza wina, ponieważ wysłaliśmy kierowcę ze zbyt ciężkim samochodem.

Wagi najazdowe nie uchronią przed wpadką

wagi najazdoweTak przynajmniej słyszałam, bo sama pracuję w biurze, a nie jako kierowca, jednak tak mi powiedzieli. Mieliśmy bardzo pilne zamówienie od jednego z naszych stałych klientów, który potrzebował transportu jeszcze dziś. Nasze wagi platformowe pokazywały, że zamówiony ładunek może być zbyt ciężki, ale jakoś próbowaliśmy go władować. W końcu to bardzo dobry klient, a my nie chcieliśmy go zawieść. Jednak nasze wagi osiowe pokazywały, ze jest to nieco zbyt ciężki ładunek, żeby móc z nim pojechać. Prawie pięćdziesiąt kilo było za dużo. Niby nic wielkiego, jeden duży karton, ale prawo to prawo, limit został przekroczony. Wagi samochodowe nie kłamią. Szef dał więc pozwolenie na przejazd tej ciężarowce, mimo iż wiedział, że nie powinien. Pech chciał, że akurat kiedy jechał od nas, to niedaleko była kontrola inspekcji drogowej i wszystkie dostawcze samochodowy musiały wjechać na wagi najazdowe i poddać się ważeniu. Gdyby wracał już od klienta to niczego by nie wykazali, bo pod plandeką nic by nie było. Ważenie nic by nie wykazało, a my nie dostalibyśmy mandatu. Jednak mieliśmy pecha. Wagi osiowe wykazały jasno, ze ciężarówka nie powinna wyjechać w trasę, bo jest przeciążona. Dostaliśmy spory mandat za to. Niestety, łamanie prawa wiąże się czasem z konsekwencjami finansowymi. Kierowce puścili dalej, ale i tak akra finansowa była dla nas dotkliwa.

Od tamtej pory to co mówi nam waga samochodowa jest dla nas najważniejsze i jeśli coś jest za ciężkie, to nie wyjedzie w trasę. Nie tylko trzeba dbać o brak mandatów, ale i o bezpieczeństwo uczestników ruchu. Mam nadzieję, że więcej się to nie powtórzy.

Close Menu